piątek, 22 października 2010

Niekończąca się opowieść

   Butelka wody, paczka papierosów, komputer i leżący obok stos materiału do opanowania, wymownie na mnie patrzący. Metaforycznie. Nie bój się, dzisiaj nic ci nie grozi. Za dużo dzisiaj myślę.

   A myślę o wielu rzeczach. O tym, co zostawiłem za sobą, a do czego kiedyś może wrócę. O tym, do czego wrócę na pewno. O tym, co mnie czeka, a co mnie omine. Myślę dość głośno, bo każdą myśl popijam łykiem mineralnej. Ze swoistego letargu wyrywa mnie tylko co jakiś czas głośniejsze chrapnięcie współlokatora.

   Ale co się stało, że w ogóle myślę? Ostatnie dni były przecież takie beztroskie, pełne zabawy na granicy braku odpowiedzialności. Było mi dobrze, a teraz znowu zanurzam się w kloace własnych przemyśleń i teorii. Było zabawnie, a teraz znów jest nijak. Co za dzień...

   Jest tylko jedno wyjście. Rano pójść na zajęcia, przeżyć i wrócić do domu. Spotkać się z ludźmi, którzy zawsze pomogą rozwiać wątpliwości. Nawet jeśli będzie to oznaczało uchlanie się do reszty w barze.

   Tak... Jak zwykle jutro będzie lepiej.



   A teraz dopić mineralną i spać.


   Cześć, pa, dobranoc.