Butelka wody, paczka papierosów, komputer i leżący obok stos materiału do opanowania, wymownie na mnie patrzący. Metaforycznie. Nie bój się, dzisiaj nic ci nie grozi. Za dużo dzisiaj myślę.
A myślę o wielu rzeczach. O tym, co zostawiłem za sobą, a do czego kiedyś może wrócę. O tym, do czego wrócę na pewno. O tym, co mnie czeka, a co mnie omine. Myślę dość głośno, bo każdą myśl popijam łykiem mineralnej. Ze swoistego letargu wyrywa mnie tylko co jakiś czas głośniejsze chrapnięcie współlokatora.
Ale co się stało, że w ogóle myślę? Ostatnie dni były przecież takie beztroskie, pełne zabawy na granicy braku odpowiedzialności. Było mi dobrze, a teraz znowu zanurzam się w kloace własnych przemyśleń i teorii. Było zabawnie, a teraz znów jest nijak. Co za dzień...
Jest tylko jedno wyjście. Rano pójść na zajęcia, przeżyć i wrócić do domu. Spotkać się z ludźmi, którzy zawsze pomogą rozwiać wątpliwości. Nawet jeśli będzie to oznaczało uchlanie się do reszty w barze.
Tak... Jak zwykle jutro będzie lepiej.
A teraz dopić mineralną i spać.
Cześć, pa, dobranoc.
piątek, 22 października 2010
poniedziałek, 27 września 2010
"Trzeba czasu" jest NIELEPSZE.
[Diego Falcone]: Trzeba czasu. Pewnie, że trzeba. Jak czytamy w dziełach rzymskiego szewca traktujących o bodaj najsłynniejszej wycieczce wszechczasów (zaraz po wycieczce Pana Jezusa na Golgotę), "Trzeba czasu, nim znajdziesz drogę do celu bez kompasu". Odyseusz, bo to jego usta wypuściły na świat tę myśl, kompasu nie miał, dlatego też podróżował przez niemal całe swoje życie. W dzisiejszych czasach co prawda zdobycie kompasu nie jest problemem, ale wciąż tego czasu na osiągnięcie celu trzeba.
[Stephen Bekowsky]: Dziwnym nie jest. To tak jak z labiryntem, długim i skomplikowanym. Sprawa na pierwszy rzut oka niezykle kiepska, jednak jak się okazuje wystarczy trzymać się cały czas jednej ściany, zachować odrobinę rozsądku i w końcu wyjście się znajdzie. Przynajmniej w teorii. Lecz tym, czego trzeba w takim wypadku jest właśnie czas.
Jednak w tym momencie trzymamy się kurczowo motywu podróży i do niego sprowadzamy każdą myśl. Co z innymi aspektami życia, co z innymi problemami błąkającymi się po bezkresach myśli ludzkiej? Czy i na głębsze uczucia, emocje czy też po prostu losowe zdarzenia czychające na nas w życiu czas jest lekarstwem?
[Diego Falcone]: Nie ma wątpliwości, że czas może być lekarstwem na pewne elementy życia i nie tylko. Z drugiej jednak strony może być przekleństwem, cierpieniem, udręką, przysłowiowym źródłem wszelkiego zła.
Weźmy na warsztat rodziców wychowujących dziecko. Trzeba czasu, żeby dziecko dorosło i żeby wyszło szydło z worka - żeby pokazało, w którą stronę poszła praca rodziców; czy czas okazał się lekarstwem, czy trucizną.
Wariant pierwszy - dziecko wyrasta na ułożonego młodego człowieka, biznesmena, księgowego, właściciela rafinerii, organistę, czy nawet skromnie zarabiającego, ale uczciwie pracującego całe dnie w pocie czoła robotnika, który skrzyńmi ciężkimi plecy swoje obarcza za marne pieniądze.
Wariant drugi - dziecko po upływie czasu staje się prawdziwym skurwielem, przeklina, słucha rapu o pistoletach, i samo taki pistolet posiada, pali narkotyki i pluje na starsze panie ze swojego balkonu.
Ok, ok, czarny i biały już jest. Ale przeciez podobno istnieje też kolor szary, coś pomiędzy dwoma kontrastującymi wartościami, coś neutralnego. Jednak czy w przypadku czasu możemy mówić o takim zjawisku?
[Stephen Bekowsky]: Oczekiwanie nie jest niczym złym. Lecz żadnego rodzaju esencją szczęścia też nie jest. Oczekiwanie jest, cholera, szarego koloru. Jak pisał Endrju Waligórski:
I dlatego koloru szarego jest szare życie nasze.
[Stephen Bekowsky]: Dziwnym nie jest. To tak jak z labiryntem, długim i skomplikowanym. Sprawa na pierwszy rzut oka niezykle kiepska, jednak jak się okazuje wystarczy trzymać się cały czas jednej ściany, zachować odrobinę rozsądku i w końcu wyjście się znajdzie. Przynajmniej w teorii. Lecz tym, czego trzeba w takim wypadku jest właśnie czas.
Jednak w tym momencie trzymamy się kurczowo motywu podróży i do niego sprowadzamy każdą myśl. Co z innymi aspektami życia, co z innymi problemami błąkającymi się po bezkresach myśli ludzkiej? Czy i na głębsze uczucia, emocje czy też po prostu losowe zdarzenia czychające na nas w życiu czas jest lekarstwem?
[Diego Falcone]: Nie ma wątpliwości, że czas może być lekarstwem na pewne elementy życia i nie tylko. Z drugiej jednak strony może być przekleństwem, cierpieniem, udręką, przysłowiowym źródłem wszelkiego zła.
Weźmy na warsztat rodziców wychowujących dziecko. Trzeba czasu, żeby dziecko dorosło i żeby wyszło szydło z worka - żeby pokazało, w którą stronę poszła praca rodziców; czy czas okazał się lekarstwem, czy trucizną.
Wariant pierwszy - dziecko wyrasta na ułożonego młodego człowieka, biznesmena, księgowego, właściciela rafinerii, organistę, czy nawet skromnie zarabiającego, ale uczciwie pracującego całe dnie w pocie czoła robotnika, który skrzyńmi ciężkimi plecy swoje obarcza za marne pieniądze.
Wariant drugi - dziecko po upływie czasu staje się prawdziwym skurwielem, przeklina, słucha rapu o pistoletach, i samo taki pistolet posiada, pali narkotyki i pluje na starsze panie ze swojego balkonu.
Ok, ok, czarny i biały już jest. Ale przeciez podobno istnieje też kolor szary, coś pomiędzy dwoma kontrastującymi wartościami, coś neutralnego. Jednak czy w przypadku czasu możemy mówić o takim zjawisku?
[Stephen Bekowsky]: Oczekiwanie nie jest niczym złym. Lecz żadnego rodzaju esencją szczęścia też nie jest. Oczekiwanie jest, cholera, szarego koloru. Jak pisał Endrju Waligórski:
"Coś tak dziwnego od lat już we mnie nie siedzi,
Że wkurza mnie arbitralność postaw i wypowiedzi,
I złoszczą mnie schematy z radykalnym podziałem:
- To jest, nieprawdaż, czarne, a to, widzicie, białe!
Powinienem to zdanie akceptować na wiarę,
Lecz patrzę: Jedno szare, drugie - też jakby szare..."
Że wkurza mnie arbitralność postaw i wypowiedzi,
I złoszczą mnie schematy z radykalnym podziałem:
- To jest, nieprawdaż, czarne, a to, widzicie, białe!
Powinienem to zdanie akceptować na wiarę,
Lecz patrzę: Jedno szare, drugie - też jakby szare..."
I dlatego koloru szarego jest szare życie nasze.
Ale, znów się powtarzając.....
Czas pokaże
Powrót do korzeni
Znowu swoje życie. Swoje, nienależące do nikogo innego. Myślę, że jest lepiej.
Chociaż tak po prostu dryfować w cholernym bezkresie głupoty ludzkiej i otaczających absurdów, tak po prostu dryfować bez żadnej bratniej duszy?
Trudne zadanie, chociaż wykonalne. Wykonalne, ale czy w ogóle warte zachodu?
Nieważne. Jestem teraz sam dla siebie. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. I cały czas czekam. Czekam na, jak śpiewali Scorpions, wiatr zmian, który zaniesie mnie do najpiękniejszego miejsca na Ziemi. Do przylądka szczęścia, który już nieraz odwiedzałem. Który znowu będzie na mnie czekał.
Tym razem gotowy.
Ja też będę.
Chociaż tak po prostu dryfować w cholernym bezkresie głupoty ludzkiej i otaczających absurdów, tak po prostu dryfować bez żadnej bratniej duszy?
Trudne zadanie, chociaż wykonalne. Wykonalne, ale czy w ogóle warte zachodu?
Nieważne. Jestem teraz sam dla siebie. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. I cały czas czekam. Czekam na, jak śpiewali Scorpions, wiatr zmian, który zaniesie mnie do najpiękniejszego miejsca na Ziemi. Do przylądka szczęścia, który już nieraz odwiedzałem. Który znowu będzie na mnie czekał.
Tym razem gotowy.
Ja też będę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)