[Stephen Bekowsky]: Dziwnym nie jest. To tak jak z labiryntem, długim i skomplikowanym. Sprawa na pierwszy rzut oka niezykle kiepska, jednak jak się okazuje wystarczy trzymać się cały czas jednej ściany, zachować odrobinę rozsądku i w końcu wyjście się znajdzie. Przynajmniej w teorii. Lecz tym, czego trzeba w takim wypadku jest właśnie czas.
Jednak w tym momencie trzymamy się kurczowo motywu podróży i do niego sprowadzamy każdą myśl. Co z innymi aspektami życia, co z innymi problemami błąkającymi się po bezkresach myśli ludzkiej? Czy i na głębsze uczucia, emocje czy też po prostu losowe zdarzenia czychające na nas w życiu czas jest lekarstwem?
[Diego Falcone]: Nie ma wątpliwości, że czas może być lekarstwem na pewne elementy życia i nie tylko. Z drugiej jednak strony może być przekleństwem, cierpieniem, udręką, przysłowiowym źródłem wszelkiego zła.
Weźmy na warsztat rodziców wychowujących dziecko. Trzeba czasu, żeby dziecko dorosło i żeby wyszło szydło z worka - żeby pokazało, w którą stronę poszła praca rodziców; czy czas okazał się lekarstwem, czy trucizną.
Wariant pierwszy - dziecko wyrasta na ułożonego młodego człowieka, biznesmena, księgowego, właściciela rafinerii, organistę, czy nawet skromnie zarabiającego, ale uczciwie pracującego całe dnie w pocie czoła robotnika, który skrzyńmi ciężkimi plecy swoje obarcza za marne pieniądze.
Wariant drugi - dziecko po upływie czasu staje się prawdziwym skurwielem, przeklina, słucha rapu o pistoletach, i samo taki pistolet posiada, pali narkotyki i pluje na starsze panie ze swojego balkonu.
Ok, ok, czarny i biały już jest. Ale przeciez podobno istnieje też kolor szary, coś pomiędzy dwoma kontrastującymi wartościami, coś neutralnego. Jednak czy w przypadku czasu możemy mówić o takim zjawisku?
[Stephen Bekowsky]: Oczekiwanie nie jest niczym złym. Lecz żadnego rodzaju esencją szczęścia też nie jest. Oczekiwanie jest, cholera, szarego koloru. Jak pisał Endrju Waligórski:
"Coś tak dziwnego od lat już we mnie nie siedzi,
Że wkurza mnie arbitralność postaw i wypowiedzi,
I złoszczą mnie schematy z radykalnym podziałem:
- To jest, nieprawdaż, czarne, a to, widzicie, białe!
Powinienem to zdanie akceptować na wiarę,
Lecz patrzę: Jedno szare, drugie - też jakby szare..."
Że wkurza mnie arbitralność postaw i wypowiedzi,
I złoszczą mnie schematy z radykalnym podziałem:
- To jest, nieprawdaż, czarne, a to, widzicie, białe!
Powinienem to zdanie akceptować na wiarę,
Lecz patrzę: Jedno szare, drugie - też jakby szare..."
I dlatego koloru szarego jest szare życie nasze.
Ale, znów się powtarzając.....
Czas pokaże
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz